Avi Loeb wyłowi obiekt spoza Układu Słonecznego (Projekt Galileo)

Projekt Galileo to pierwszy naukowy program badawczy, skoncentrowany na poszukiwaniu reliktów innych cywilizacji w pobliżu Ziemi. „Idąc ścieżką, której nikt nie wybrał, możesz zerwać nisko wiszący owoc.” – pisze szef projektu, profesor Avi Loeb w swoim podsumowaniu pierwszego roku działalności.

Galileo dysponuje nowatorskimi instrumentami do monitorowania nieba w paśmie optycznym, podczerwonym i radiowym, a także sygnałów dźwiękowych, pól magnetycznych i cząstek energetycznych. Dane będą z dalszej kolejności analizowane przez algorytmy sztucznej inteligencji, które będą miały za zadanie przydzielić obiekty do odpowiednich dla nich kategorii.

Skąd pomysł na poszukiwanie pozaziemskich artefaktów i w jaki sposób moglibyśmy przeprowadzać takie kosmiczne wykopaliska?

Sprawdź również: „Możemy nie być sami we Wszechświecie” – reportaż NBC

’Oumuamua i CNEOS 2014-01-08 – czyjeś kosmiczne śmieci?

Zamiast czekać na kontakt ze strony obcych, jak w przypadku programu SETI (który skupia się na poszukiwaniu sygnałów elektromagnetycznych), profesor Avi Loeb proponuje przeczesać najbliższą okolicę Wszechświata w poszukiwaniu fizycznych obiektów, które mogą być reliktami przeszłych cywilizacji.

Pozaziemskie urządzenia mogą do nas przybyć w dwóch postaciach: niefunkcjonalnych śmieci kosmicznych, podobnych do tego jak będzie wyglądał jakiś nasz statek kosmiczny za miliard lat, lub sprzętu funkcjonalnego, takiego jak autonomiczny statek wyposażony w sztuczną inteligencję.” – uważa Avi Loeb.

Podczas gdy astronomiczne inicjatywy badawcze zazwyczaj ograniczają się do obserwatoriów, które bazują na wąskim zakresie pola nieba, projekt Galileo ma na celu ciągłe monitorowanie całego nieba i badanie szybko poruszających się obiektów w pobliżu Ziemi.

Galileo wyłowi międzygwiezdny obiekt z Papui Nowej Gwinei

Choć projekt Galileo zakłada również tak spektakularne cele jak zaprojektowanie misji kosmicznej, mającej na celu spotkanie z najbardziej niezwykłymi obiektami międzygwiezdnymi, takimi jak 'Oumuamua, identyfikacja jednego z tych obiektów międzygwiezdnych może okazać się znacznie mniej kosztowna i czasochłonna niż moglibyśmy się spodziewać.

Trzecia gałąź projektu Galileo obejmuje bowiem ekspedycję, mającą na celu odzyskanie fragmentów pierwszego międzygwiezdnego obiektu, CNEOS 2014-01-08, z dna oceanicznego w pobliżu Papui Nowej Gwinei. Wszystko wskazuje na to, że wystarczy opuścić magnes w obszarze, w którym może znajdować się obiekt.  

Komplikacje związane z trajektornią międzygwiezdną

Dane, które posłużyły do pomiaru uderzenia obiektu CNEOS 2014-01-08 w Ziemię, pochodziły ze szpiegowskiego satelity Departamentu Obrony USA. Ze względów bezpieczeństwa dane, które przekazano NASA były ograniczone. To z kolei powodowało obawy, że pomiary nie będą na tyle precyzyjne, by umożliwić łatwe odnalezienie obiektu.

Jednak w kwietniu bieżącego roku główny naukowiec Dowództwa Operacji Kosmicznych Sił Kosmicznych USA Joel Mozer potwierdził, że oszacowane prędkości są wystarczająco dokładne, by wskazać trajektorię międzygwiezdną.

„Dane śledzenia z satelity, w połączeniu z danymi o wietrze i prądzie oceanicznym, mogą zawęzić prawdopodobny obszar poszukiwań do kwadratu 10 na 10 kilometra” – dowiedziała się redakcja National Geographic. „Zdaniem naukowców fragmenty meteorytu powinny zawierać znaczne ilości metalu, co sprawi, że do odnalezienia ich wystarczy magnes. Statek z takim magnesem może potencjalnie zgarnąć maleńkie fragmenty meteorytu z dna oceanu.”

Avi Loeb: artefakty kosmiczne to dowody przeszłych cywilizacji

„Podobnie jak ziemskie pomniki, artefakty kosmiczne dostarczają dowodów na niegdysiejsze istnienie cywilizacji. Relikty mogą pozostawać w swojej galaktyce, nawet jeśli era technologiczna ich nadawców trwała przez krótki okres czasu w stosunku do wieku Galaktyki, co skutkowałoby tym, że żaden z tych nadawców obecnie nie transmituje sygnałów radiowych.

W przeciwieństwie do sygnałów elektromagnetycznych, obfitość międzygwiezdnych artefaktów, które są związane grawitacyjnie z dyskiem Drogi Mlecznej, rosłaby w czasie kosmicznym. Obfitość małych obiektów jest prawdopodobnie znacznie większa niż dużych, po części dlatego, że niektóre z nich mogą reprezentować fragmenty, powstałe w wyniku zniszczenia większych obiektów.” – uważa Avi Loeb.

„Jeśli poszukiwania w ramach Projektu Galileo pozwolą znaleźć niepodważalne dowody na istnienie obiektu, który nie jest naturalny, ani stworzony przez człowieka, to odkrycie to będzie dla ludzkości momentem pouczającym.” – dodaje Avi Loeb w swoim materiale.

Z kolei w National Geographic czytamy: „Nawet jeśli jest to tylko skała – co jest zdecydowanie najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem – powie nam wiele o składzie materii skalistej poza naszym Układem Słonecznym. A to samo w sobie byłoby cenną porcją nowych danych.” Z czym także ciężko się nie zgodzić.

Sprawdź także: Avi Loeb: Jak możemy zdobyć szacunek w galaktyce?